Krygier porozumiał się wymownym spojrzeniem z Jankiem.

— Musiałem znaleźć jakiś wykręt przed moim adiutantem. Bardzo sprytny gość. Na pewno go znacie.

— Jak się nazywa?

— Wasz świat zaszczycił go przydomkiem „Szczupak”.

— Ach, Szczupak?... Znam go dobrze! — zawołał Janek. — Strzeż się przed nim! To przewrotny chłop.

— Wiem, wiem... Dlatego też kazałem mu czekać przy telefonie w moim gabinecie, aby mieć pewność, że nie będzie mnie szpiegował...

— Skoro tak się ma sprawa, nie powinieneś był stąd dzwonić. Szczupak może wpaść na ślad tej rozmowy telefonicznej — zauważył Krygier, by tym dać Wołkowowi do zrozumienia, że nie jest zbyt mądry, zorientowany i ostrożny.

— Racja!... żałuję bardzo!... W takim razie lepiej zrobię, gdy stąd sobie już pójdę.

— Możesz zostać; nasz telefon nie jest legalnie włączony do sieci telefonicznej... Szukaj wiatru w polu...

Wołkow uspokoił się. Nie przypuszczał nawet, że jego adiutant może znaleźć inną radę dla ustalenia numeru lub adresu abonenta, z którym był połączony...