Stasiek Lipa nie spał. Anieli coraz częściej wyrywały się westchnienia. Czuł, że córka cierpi. W skrytości ją obserwował. Nadsłuchiwał, jakby słuchem można było odczytać cudze myśli.
W pewnym momencie Stasiek Lipa odezwał się do Anieli:
— Powiedz mi, co cię dręczy?
Milczała.
— Myślałaś o Janku?
— Tak... — odpowiedziała Aniela.
— A gdzie twoje słowo, mi dane?
— Słowa wypowiadają usta, a serce... zna tylko uczucie.
— Człowiek winien mówić tylko to, co serce czuje.
— Ojcze, kocham go!... — wybuchnęła spazmatycznym płaczem.