— Skąd właściwie jesteś? — zawołał.
— Z Warszawy, proszę pana — odpowiedziałem — proszę się przekonać w paszporcie, który mi tu zabrano.
Rzucił na mnie chytre spojrzenie i wypytywał mnie, jak się nazywam, ile mam lat, jak rodzice moi się nazywają itd. Patrzył przy tym w paszport, który trzymał w ręku i dalej zapytał:
— Co wy tu jednak robicie w tym mieście i po co tu przyjechaliście?
— Mam tu stryja i do niego właśnie przyjechałem.
— Na której ulicy ten stryj mieszka i jak się nazywa?
— Mieszkał kiedyś przy ulicy Wielkiej Stefańskiej, a teraz jest w Rosji, o czym wczoraj dopiero się przekonałem.
— Więc go tu nie ma w Wilnie — zauważył, przy tym patrzył na mnie podejrzliwie.
— Nie, nie ma go już dawno, wyjechał razem z Rosjanami.
— Skąd wy znacie tę kobietę, co z wami nocowała w hotelu?