Śpiew i świergot ptasząt, który towarzyszył nam po całej drodze, umiliły nam chwilę i nareszcie wieczorem stanęliśmy w lesie, na znanym furmanowi miejscu. Stąd do miejsca naszego celu mieliśmy trzy wiorsty drogi. Naradzając się ze sobą, postanowiono, że furman tu zostanie pomiędzy zaroślami, dopóki nie wrócimy z powrotem.

Ja zaś z „Szoferem” mieliśmy się udać do tego miejsca i on miał mi wskazać i objaśnić rozkład pokoi w tej willi. „Szofer” mnie poprowadził poprzez pole, a potem przeszliśmy przez jakiś parkan, gdzie między topolami stała wspomniana willa. Mówił mi, że muszę użyć sprytu i odwagi, by się dostać do środka. Tłumaczył, że w domu jest obecnie tylko służąca, on uda się tam przez frontowe drzwi i będzie starał się nawiązać z nią rozmowę. Ja zaś od ogrodu miałem otworzyć drzwi wprost do sypialnego pokoju i ukryć się tam pod łóżkiem.

Była to robota bardzo trudna do wykonania, ale łup za to miał być bardzo obfity. Więc po wzajemnych, dokładnych wskazówkach, „Szofer” udał się z ulicy do willi jako interesant, a ja, miarkując, że on zabawia rozmową służącą, prędko i sprawnie, używając moich zdolności, otworzyłem drzwi i cicho zamykając je za sobą, jakby nigdy nic, wślizgnąłem się do środka.

Doleciała mnie tam rozmowa prowadzona po żydowsku między wspólnikiem a służącą. Rozmowa przybierała coraz poufalszy ton. Służąca, jak służąca, jest przeważnie łatwowierna i w każdym mężczyźnie, którego pozna, widzi dla siebie męża. Starałem się podług wskazówek pasera wymacać miejsce ukrycia kasetki. Po dłuższym poszukiwaniu i obmacywaniu dywanu natrafiłem nad samym łóżkiem na kasetkę, podniosłem dywan i ujrzałem dość dużego rozmiaru kasetkę, całą ukrytą wewnątrz ściany. Obejrzałem ją naprędce, a słysząc, że ich rozmowa ucichła, zmiarkowałem, że wspólnik odszedł; wlazłem prędko pod angielskie, szerokie łóżko, których tam stały dwa.

Leżąc pod łóżkiem, miałem czas obmyślić sposoby działania. Wiedziałem, że w sobotę wieczór małżonkowie są w mieście na kolacji u teściowej i że tu dopiero mogą przybyć o jakiej dziesiątej lub jedenastej. A było dopiero po ósmej.

Chodziło też o to, że młoda żona właściciela willi miała na sobie drogi naszyjnik i brylantowe kolczyki wielkiej wartości, które na noc chowała do kasy, o czym paser nam chytrze wspomniał i przez co trzeba było czekać, aż się ułożą do snu.

Miałem też uważać, gdzie chowa klucz na noc, który by nam ułatwił sytuację. Z początku, leżąc pod łóżkiem, mogłem głowę zupełnie wytknąć i swobodnie oddychać, ale za jakąś godzinkę po moim tu przybyciu weszła służąca i zaczęła słać łóżka. Światło nocnej lampy było już z wieczora, z powodu soboty, zapalone. Dzięki światłu mogłem dobrze obejrzeć ten pokój. Teraz widziałem tylko nogi służącej, po których zorientowałem się, że ich właścicielka musi być dość młoda. Śpiewała sobie przy słaniu jakieś urywki żydowskiej piosenki miłosnej. Dwa razy stanęła przy wielkim lustrze i zaśmiała się sama do siebie. Na pewno przyglądała się i była zadowolona ze swojego wyglądu. Kręciła się jeszcze chwilę po pokoju, po czym wyszła, zamykając drzwi za sobą.

Teraz znów wytknąłem głowę, oddychając pełną piersią i nabierając w płuca zapasu powietrza, abym mógł tam dalej wytrzymać. Było mi bardzo niewygodnie. Ale czegóż człowiek nie robi dla zdobycia pieniędzy?

Leżąc tak pod łóżkiem, przemyślałem swoje życie, które teraz wydawało mi się strasznie nędzne. Przyszło mi na myśl, że mogę zdradzić się tu moją obecnością, a wtedy mogą mnie zastrzelić jak psa. Ostrzegł nas paser, że kupiec ma broń i że jest silny i młody. Różne inne strachy stanęły mi przed oczyma. Wtem drzwi otworzyły się z hałasem i że śmiechem weszła najpierw kobieta, a za nią mężczyzna. Serce zaczęło mi bić gwałtownie. Było mi tak strasznie, że bałem się, że mi serce pęknie. Krew uderzała mi do głowy, zrobiło mi się duszno i gorąco. Bałem się oddychać, by się nie zdradzić.

Kobieta usiadła na łóżku, pod którym leżałem. Mężczyzna zaś opowiadał jej coś wesołego o jakiejś kobiecie, a ona śmiała się coraz głośniej, prosząc go, aby zaprzestał. Jej śmiech był mi na rękę, mogłem głośniej oddychać. Potem padły głośne pocałunki.