Geometra: Przyznaję, że umrzesz z głodu, i ja także, i państwo także, przyjmując, że nowa gospodarka potrwa bodaj dwa lata; ale trzeba mieć nadzieję, że Bóg zlituje się nad nami.
Człowiek o czterdziestu talarach: Człowiek ma nadzieję całe życie i umiera, mając nadzieję. Żegnam pana: oświeciłeś mnie pan, ale ciężko mi na sercu.
Geometra: To jest często owoc wiedzy.
III. Przygoda z karmelitą
Podziękowawszy serdecznie członkowi Akademii za to, że mnie objaśnił, odszedłem do szczętu ogłupiały, chwaląc Opatrzność, ale mamrocząc przez zęby te smutne słowa: „Tylko dwadzieścia talarów rocznie, aby żyć, i tylko dwadzieścia dwa lat do życia!...” Ach, niechby nasze życie było jeszcze krótsze, skoro jest tak nieszczęśliwe!
Niebawem znalazłem się przed wspaniałym domem. Odczuwałem już głód. Nie miałem ani sto dwudziestej części sumy, która przypada z prawa każdej jednostce, ale gdy mnie objaśniono, że to jest klasztor wielebnych ojców karmelitów bosych, powziąłem najlepsze nadzieje. Mówiłem sobie: „Skoro ci święci ludzie są na tyle pokorni, aby chodzić boso, będą dość miłosierni, aby mi dać obiad”.
Dzwonię, wychodzi karmelita.
— Czego chcesz, mój synu?
— Chleba, wielebny ojcze; nowe ustawy odjęły mi wszystko.
— Mój synu, my sami prosimy o jałmużnę, nie dajemy jej.