— Jak to! Wasza święta reguła broni wam nosić pończoch, a macie książęcy pałac i odmawiacie mi kęsa chleba!
— Mój synu, to prawda, że chodzimy bez trzewików i pończoch; to jeden wydatek mniej; ale nie jest nam zimno w nogi tak samo jak w ręce; gdyby nasza święta reguła kazała nam chodzić z gołym tyłkiem, nie byłoby nam zimno w pośladki. Co się tyczy naszego pięknego domu, zbudowaliśmy go bez trudu, ponieważ inne nasze domy na tej samej ulicy przynoszą nam sto tysięcy funtów renty.
— A! a! Pozwalacie mi umrzeć z głodu, a macie sto tysięcy funtów renty! Płacicie tedy pięćdziesiąt tysięcy nowemu rządowi?
— Niechże nas Bóg broni, abyśmy mieli płacić bodaj obola! Jedynie plon ziemi uprawianej pracowitymi rękami, stwardniałymi od trudu i mokrymi od łez, winien jest daninę władzy prawodawczej i wykonawczej. Jałmużny, którymi nas obdarzono, pozwoliły nam wznieść te domy, dające nam sto tysięcy franków rocznie; ale jałmużny te, pochodzące z owoców ziemi, zapłaciły już podatek, nie powinny go płacić dwa razy; uświęciły wiernych, którzy się zubożyli, aby nas wzbogacić. Zatem w dalszym ciągu żebrzemy o jałmużnę i okładamy haraczem dzielnicę Saint-Germain, aby jeszcze uświęcić wiernych.
To rzekłszy, karmelita zamknął mi drzwi przed nosem.
Przechodziłem w podle50 koszar szarych muszkieterów; opowiedziałem rzecz całą jednemu; dali mi dobry obiad i talara. Któryś poddał, aby podpalić klasztor, ale inny, roztropniejszy, przedstawił mu, że jeszcze nie nadszedł czas, i prosił, aby zaczekał ze dwa albo trzy lata.
IV. Audiencja u pana generalnego kontrolera
Poszedłem ze swoim talarem wręczyć prośbę panu generalnemu prokuratorowi, który dawał audiencję tego dnia.
Przedpokój pełen był ludzi wszelakiego rodzaju. Były tam zwłaszcza twarze jeszcze pulchniejsze, brzuchy jeszcze bardziej wypukłe, miny jeszcze pyszniejsze niż u mego ośmiomilionowego znajomego. Nie śmiałem się zbliżyć: ja ich widziałem, ale oni mnie nie.
Pewien mnich, gruby dziesięcinnik, wytoczył proces obywatelom, których nazywał „swoimi chłopami”. Miał już więcej dochodu niż połowa jego parafian razem; co więcej, posiadał prawo lenne. Utrzymywał, iż jego wasale, zmieniwszy z ogromnym mozołem chaszcze na winnice, winni mu są dziesiątą część wina, co czyniło, licząc cenę pracy i tyczek, i beczek, i piwnicy, więcej niż czwartą część zbioru.