— Czy są użyteczniejsi ode mnie ojczyźnie?
— Nie, drogi sąsiedzie.
— Czy przyczyniają się, jak ja, do zaludnienia?
— Nie; przynajmniej nie przyznają się do tego.
— Czy uprawiają ziemię? Czy bronią kraju, kiedy jest w niebezpieczeństwie?
— Nie, modlą się za ciebie.
— Więc dobrze! Ja się będę modlił za nich; podzielmy się. Ile sądzisz pan, że klasztory mieszczą tych użytecznych ludzi obojga płci w całym królestwie?
— Wedle zestawień intendentów sporządzonych z końcem zeszłego wieku było ich około dziewięćdziesięciu tysięcy.
— W myśl naszego dawnego rachunku powinni by, licząc po czterdzieści talarów na głowę, posiadać jedynie dziesięć milionów osiemset tysięcy funtów: ile mają?
— Do pięćdziesięciu milionów, licząc msze i kwesty, które formalnie okładają lud znacznym podatkiem. Kwestarz pewnego paryskiego klasztoru chwalił się publicznie, że jego sakwy dają rocznie osiemdziesiąt ogolonych tysięcy.