Gdyby prawa nakazały, że ten, kto skradnie zboże swego pana, ma uprawiać jego pole całe życie, z kajdanami na nogach i dzwonkiem u szyi, przywiązany do pręgierza, przeor zyskałby na tym bardzo wiele.

Trzeba postrachu dla zbrodni, ale przymusowa praca i twardy wstyd bardziej przerażają niż szubienica. Przed kilku miesiącami skazano pewnego zbrodniarza w Londynie na wywiezienie do Ameryki, iżby tam uprawiał wraz z Murzynami plantacje cukru. W Anglii, jak w wielu innych krajach, każdy zbrodniarz ma prawo przedkładać królowi podanie, bądź aby uzyskać zupełne ułaskawienie, bądź też zmniejszenie kary. Ten wniósł prośbę, aby go powieszono: oświadczał, iż śmiertelnie nienawidzi pracy i że raczej woli dławić się minutę niż wyrabiać cukier całe życie.

Inni mogą myśleć inaczej, każdy ma swój gust; ale powiedziano to już i trzeba to powtarzać, że wisielec nie zda się na nic, kary zaś powinny być użyteczne. Kilka lat temu skazano w Tartarii dwóch młodych ludzi na pal za to, że nie zdjęli czapki, patrząc na procesję lamów115. Cesarz chiński116, który jest człowiekiem bardzo inteligentnym, rzekł, iż skazałby ich na chodzenie z gołą głową za procesją przez trzy miesiące.

Miarkujcie kary wedle występków, rzekł margrabia Beccaria117; ci, którzy tworzyli prawa, nie znali geometrii.

Jeżeli ksiądz Guyon118 albo Cogé119, albo eks-jezuita Nonotte, albo eks-jezuita Patouillet, albo pastor La Beaumelle120 klecą nędzne, broszury, w których nie ma ani prawdy, ani rozsądku, ani dowcipu121, czy powiesicie ich, jak przeor z D*** swoich dwóch parobków, motywując to tym, że potwarz jest większym występkiem od kradzieży?

Czy skażecie samego Frerona122 na galery za to, że obrażał dobry smak i kłamał całe życie w nadziei, iż wypłaci się swemu szynkarzowi?

Czy każecie przykuć do pręgierza imć Larchera123 za to, że był ciężki i nudny, że piętrzył głupstwo na głupstwie, że nie umiał nigdy ocenić stopnia prawdopodobieństwa, za to, że twierdzi, iż w starożytnym i olbrzymim mieście, sławnym ze swego porządku i zazdrości mężów, słowem w Babilonie, gdzie kobiety były pod strażą eunuchów, wszystkie księżniczki obdarzały z pobożności swymi łaskami w katedrze, publicznie, cudzoziemców za pieniądze?124 Zadowólmy się wysłaniem go w to miejsce, iżby szukał szczęścia; bądźmy we wszystkim umiarkowani; trzeba stosunku między winą a karą.

Darujmy temu biednemu Janowi Jakubowi125, kiedy sam sobie przeczy w każdym słowie; kiedy, wystawiwszy sam komedię wygwizdaną w teatrze w Paryżu, wymyśla tym, którzy wystawiają komedie o sto mil stamtąd126; kiedy szuka protektorów i znieważa ich127; kiedy deklamuje przeciw powieściom, a sam pisze powieść, której bohater, głupawy bakałarzyna, przyjmuje jałmużnę od Szwajcarki128, zrobiwszy jej dziecko, i który idzie strwonić te pieniądze w zamtuzie129 paryskim; pozwólmy mu wierzyć, że przewyższył Fenelona130 i Ksenofona131, kształcąc młodego szlachcica w rzemiośle stolarza: te płaskie brednie nie zasługują na karę więzienia132: szpital wariatów wystarczy zupełnie, wraz z krzepiącą polewką, puszczeniem krwi i dietą.

Brzydzę się prawami Drakona133, które jednako karały zbrodnie i błędy, złość i szaleństwo. Nie traktujmy jezuity Nonotte, który winien jest jedynie pisania głupstw i paszkwilów, tak jak potraktowano jezuitów Malagridę, Oldcorna, Garneta, Guignarda, Guereta134 i jak powinno się potraktować jezuitę Le Telliera135, który oszukał króla i zamącił spokój Francji. Rozróżniajmy przede wszystkim w każdym procesie, w każdej sprzeczce, w każdej zwadzie napastnika od znieważonego, ciemiężcę od uciśnionego. Wojna zaczepna jest dziełem tyrana; ten, kto się broni, to człowiek sprawiedliwy.

Tonąłem w takich myślach, kiedy wpadł do mnie człowiek o czterdziestu talarach, cały zapłakany. Spytałem go z przejęciem, czy jego syn, który miał żyć dwadzieścia trzy lata, umarł.