— Czy nie mógłby pan przynajmniej — rzekł ten płaz — pojednać mnie z rodziną nieboszczyka pana de Montesquieu176, którego pamięć znieważyłem, aby wysławić wielebnego ojca Routh177, tego, co to chciał go nękać w ostatnich chwilach i którego wyrzucono za drzwi?

— Do kroćset — rzekł pan Andrzej — wielebny ojciec Routh dawno już umarł; idźże wieczerzać z nim.

Pan Andrzej, kiedy ma do czynienia z tym złym i głupim nasieniem, nie zna, co to żarty. Czuł, że ten płaz chce wcisnąć się na wieczerzę z wybitnymi ludźmi jedynie po to, aby wszcząć dysputę, aby ich potem spotwarzyć, pisać paszkwile, drukować nowe kłamstwa. Wypędził go z domu, tak jak wypędzono wielebnego ojca Routh z pokoju prezydenta de Montesquieu.

Rano musiałby wstać, kto by oszukał pana Andrzeja. Im bardziej był naiwny i prostoduszny jako człowiek o czterdziestu talarach, tym przezorniejszy stał się, poznawszy ludzi.

XIV. Zdrowy rozum pana Andrzeja

Jak bardzo skrzepił się zdrowy rozum pana Andrzeja, odkąd ma bibliotekę! Żyje z książkami tak jak z ludźmi: wybiera, i nigdy nie da się omamić nazwisku. Co za przyjemność kształcić się i rozprzestrzeniać swą duszę za talara, nie wychodząc z pokoju!

Cieszy się, że się urodził w czasie, kiedy rozum ludzki zaczyna się doskonalić. „Jakże byłbym nieszczęśliwy, gdybym żył w czasach jezuity Garasse, jezuity Guignard, albo doktora Boucher, doktora Aubry, doktora Guincestre178, albo ludzi, którzy skazywali na galery tych, co pisali przeciw kategoriom179 Arystotelesa!”

Nędza zwątliła niegdyś sprężyny duszy pana Andrzeja; dobrobyt wrócił im elastyczność. Jest w świecie tysiące Andrzejów, którym brakło tylko jednego obrotu koła fortuny, aby z nich zrobić ludzi z prawdziwą wartością.

Jest dziś obznajmiony ze wszystkimi sprawami Europy, a zwłaszcza z postępami ducha ludzkiego.

— Zdaje mi się — mówił do mnie w ostatni wtorek — że Rozum wędruje małymi postojami, z północy na południe, wraz ze swymi dwiema serdecznymi przyjaciółkami, Doświadczeniem i Tolerancją. Rolnictwo i Przemysł towarzyszą im. Zjawił się we Włoszech; ale Kongregacja Indeksu180 odepchnęła go. Zdołał jedynie wysłać tam potajemnie paru swoich agentów, którzy czynią wiele dobrego. Jeszcze kilka lat, a kraj Scypionów181 przestanie być krajem Arlekinów182 w habicie.