— Mocniejsze, prawdziwsze! — dorzuciła.
I równocześnie widząc obzieranie się Niny, zwróciła się do niej łagodnie: — Tam, duszko, jest zwierciadło, idź, popraw się po płaczu.
— One są, na przykład, mocniejsze i prawdziwsze przed sobą — hukała tamta swoje.
— O, la! la! la! — odmachnęła się oburącz.
— Jakie tu u ciebie wszystko eleganckie! — odezwała się Nina śpiewnie na pokoju sprzed lustra.
Roześmiały się mimo woli.
— Nie drwijcie ze mnie!... Ja tak sobie tylko: dla oderwania myśli.
— Masz rację, duszo! My wszystkie odrywamy tak nieustannie myśli od siebie i nie tylko od siebie, ale i od tych obiektów płci męskiej — ku rzeczom i zwierciadłom. Stąd Oli „przykłady” powiadają o nas, że jesteśmy eleganckie... Siadajże tutaj, a raczej ułóż się wygodnie.
Lecz ona tę ciekawość, przeniesioną w oczach sprzed zwierciadła i luksusu otoczenia całego, przeniosła zezem badawczym na strojność negliżu swej przyjaciółki, na jego barwę jakby stonowaną z mgławofioletowym światłem w pokoju, na te jej ramiona jak śnieg białe, zarzucone pod szopę włosów, w tym półmroku jak gdyby świecącą. Pręży się oto niedbale, pod lekką materią swego stroju zarysem potężnych kształtów prawie widna i na puchach zapadłych jak rzeźba twarda i wypukła. Zapatrzona ku górze dyszy leniwie torsem jak z marmuru kutym, a rozchylonym aż po brodawki nieomal. A mimo to wszystko wydała jej się teraz właśnie jakby mało cielesną: nazbyt już wyniosłą czy surową w swych kształtach dużych. I przypomniał jej się niespodzianie jej dziad, ów major sędziwy przy stole, po czym brat ponury, który lat dwadzieścia był na onych „niepowrotach”. Złośliwa myśl podsunęła w tej chwili sztywne baki barona z rybim grymasem warg. I w tejże chwili w otrząsie nagłym zbudziła w pamięci dziś tu słyszaną opowieść o samobójstwie Woydy, tuż w sąsiednim pokoju. Spoglądała na przyjaciółkę z chmurną już nieufnością.
Ta druga tymczasem nie odmykała powiek, goniąc pod nimi swe udręki dzisiejsze. Jej nerwów dygotka wibrowała w niej wciąż nierównym tętnem pulsów, szły te tajemnicze prądy nerwów przez światło czy powietrze, uderzając w zopieszałe i puchem zagrzane ciała tamtych kobiet.