Jak szampan w kieliszkach, tak pieniły się lekkie, zwinne, kocie skoki rozpętanej w swawolnym rytmie muzyki. W takt tych skocznych tanów, tempem szalonej galopki nucił niebawem zgodny chór:
Tak, tak, tak,
W tym cały sztuki smak,
Naszego życia sens.
Ale i tym razem zagłuszono kuplet Müllera, bo od dalszych stolików, gdzie siedziała Lili i towarzyszki, zerwał się śpiew głośniejszy, już śmiały i czelny, już swawolny i cyniczny. Odbijając twardo kułakami na stolikach, śpiewano wodzowi na tarczy:
Siest!... du!... das ist ein Geschäft.
Das trägt noch was ein,
................
Doch es muss verstanden sein...
Zewsząd rozlegać się poczęły gniewne syki i niecierpliwe dzwonienia w naczynia.