Zgorzała już miłość,

Tęsknota nie mija,

Z białych uczuć kwiatu

Pełznie czarna żmija.

Ona przechyla się, słania i opada niemal w giętkim przegięciu ciała. A skarga ta dziwna wciąż dalekim śpiewa echem:

Jadem ciałoć ślini123,

Jadem cię plugawi,

Mego ducha gruzy

Jadem marzeń trawi.

Jakiś nieludzki, blady ból kurczem obrzydzenia wykrzywia jej twarz, brzydką w tej chwili jak u czarownicy.