i radiową mowę,
i piwo po obiedzie,
i na śniadanie mleczko.
A pod oknem w tym pokoju orzechowe biureczko,
w nim szufladkę,
gdzie by leżał Kapitał Marksa1 i czysty kołnierzyk.
Daj nam, Panie, sanacyjną2 posadkę
i kolorowych na paradzie żołnierzy.
Jeśli to nie za wiele —
ześlij na nasze głowy zmęczone,