Machina? — A więc dźwignia cywilizacji, tylekroć razy dobrodziejka, szczodrobliwa rozdawniczka. Ona wszak zużytkowuje nieuchwytną dla rąk ludzkich energię, ona szczędzi im krwawego potu, ona człowieka zamienia w Tytana, ona chroni go często przed utratą życia i zdrowia, ona mnoży, ona udostępnia dorobki materialnej, a bodaj i duchowej kultury...
Czyż można sobie wyobrazić życie współczesne bez machiny?
Czyliż można wyobrazić sobie tak potworny zastęp szewców, który by zdołał zaopatrzyć w ręcznie wykonane obuwie tych, co je dzisiaj nosić nawykli?
Rozkwit techniki ma swe nieubłagane następstwa. Ludzkość musi patrzeć zysków, idących dalej aniżeli udręki słabych, nieopatrznych, bezbronnych.
Automat telefoniczny więcej przyczynia zadowolenia aniżeli smutku łzy pozbawionych chleba telefonistek — gramofon spokojnemu obywatelowi nigdy nie przypomni rzeszy skazanych na głód grajków — radio milionom od razu pozwala słuchać wirtuoza, spychając w otchłań zastępy artystów drugorzędnych.
Maszyna pisze, maszyna dyktuje, maszyna robi pudełka, maszyna prasuje, maszyna kopie fundamenty, wierci skały, wybiera gruzy, maszyna zlewa wodą ulice, maszyna zamiata nawet gościńce, maszyna pierze, maszyna wyciąga stare słupy telegraficzne i zakopuje nowe, maszyna wydobywa rudę, maszyna ładuje i wyładowuje, maszyna waży, maszyna układa, maszyna robi cegłę, maszyna jest drwalem, ślusarzem, kowalem, stolarzem, dróżnikiem, kontrolerem, kasjerem, froterem...
Stany Zjednoczone wpadły w orgię wynalazczą, w gorączkę gwałtownej, nieznanej na starym kontynencie realizacji. Zaledwie ktoś rzucił pomysł, zaledwie zdołał go wydobyć z niedołężnego prymitywu, już ten pomysł chwytano, wprowadzano.
Rzekłbyś, dziatwa rozochocona, ogniem igrająca, olśniona coraz potężniejszymi jego blaskami, skradających się ku niej skier niepomna.
Tam, kędy w tkackich warsztatach stało pochylonych nad czółenkami czterystu ludzi — tam dzisiaj z daleko większą precyzją, z większą wydajnością trwa zaledwie dwudziestu czterech. Nowoczesna żniwiarka starczy na polu za dwustu żniwiarzy. Maszyna do sadzenia kapusty bije na głowę czterdziestu pracowników. Arytmografy przepędziły siedemdziesiąt pięć procent rachmistrzów i księgowniczych.
Pomywaczy butelek do mleka wytępiła higiena butelek papierowych, do jednorazowego służących użytku. Krojczych zastąpił automat, tnący od razu całe postawy238 sukna...