Rozsierdził się Gaweł na Pawła, rozgniewała Agrypina na Bibiannę i kropnęła jej w liście cztery kartki duserów, napisała jej od takich i całą najszczerszą prawdę...
Bibisia amerykańska, otrzymawszy tego rodzaju „pasztet”, zdobi się w pogodny uśmiech... Zemsta bywa podobno radością bogów, ale i uciechą ziemskich świntuszków.
Amerykańska Bibisia nie szuka sądu, nie potrzebuje adwokata. Idzie sobie do pana pocztmistrza i przedkłada mu kopertę z listem Agrypinki... I oto rząd federalny wytacza proces piorunowy Agrypinie o... śmiertelną obrazę poczty, obrazę kosztującą dużo dolarów i wiele smętnych godzin za kratami...
Nie wolno bowiem nadużywać dobrej wiary poczty amerykańskiej, nie wolno, w zamkniętych choćby kopertach, używać wyrazów brudnych, nie wolno prowadzić ordynarnych kłótni, nie wolno lżyć, choćby nawet te obelgi należały się słusznie Bibisi.
Roi się w Stanach Zjednoczonych od szalbierzy handlujących cudownymi lekami. Stugębna reklama za małe centusie rozbija na miazgę co najsroższe mikroby, niszczy tuberkuły, zatłukuje każdego raka, starości strzyka młodością, porastają łyse głowy, ślepi widzą, głusi słyszą, cała mizeria ludzka wywija radosnego fokstrota.
W wolnym kraju wszystko wolno. W ostateczności władze stanu Nebraska patrzą przez palce na to, że ktoś za pomocą oszukańczych ogłoszeń nadużywa dobrej wiary obywatelskich dolarów.
Bezkarność zażywa swobody, gdy wtem poczta się... obraża za to, że ktoś urząd federalny śmie mieć za narzędzie do prowadzenia nieczystych interesów.
I oto sprawa karna pędzi z miejsca w sądzie federalnym, sprawa, do której rządowi federalnemu mieszać się nie wolno, bywa chwycona za kark przy pomocy poczty...
Za wiele strzelaniny przy lada sposobności, byle gamoń chodzi z rewolwerem, za byle pieniądz można śmiercionośny nabyć instrument.
Obywatelowi Stanów Zjednoczonych wolno chodzić z bronią, byle nie ukrytą. Wolno sobie zasadzić za pas pistoleta i straszyć jego widokiem serca trwożliwe. Coś jednak trzeba by uczynić. Zakazać handlu bronią palną? Na to by trzeba głosowania wszystkich poszczególnych stanów, wściekle kosztownego referendum z małą nadzieją na wygraną, boć w niej zamach na godność obywatelską, pogwałcenie prastarego nieobyczaju...