Kościół katolicki w Ameryce rozwija potężną działalność, tak nawet potężną, iż należy raczej obawiać się, aby jej zbyt silne napięcie nie ściągnęło kataklizmu.

Przyjrzyjmy się oto dla lepszego zrozumienia tej sprawy następującym liczbom.

W roku 1895 w Stanach Zjednoczonych było ogółem 910 szkół wyznaniowych, prywatnych, średnich — to znaczy szkół nazywanych w Ameryce high schools and academies, przygotowujących młodzież do kursów kolegialnych i uniwersyteckich, a prowadzonych przez rozmaite gminy wyznaniowe.

Na te 910 szkół w roku 1895 było 280 rzymskokatolickich, a więc prawie jedna trzecia.

W tymże samym roku w tych wszystkich szkołach razem kształciło się 52 441 młodzieży płci obojga — a śród nich 12 777 w szkołach rzymskokatolickich, czyli młodzież rzymskokatolicka stanowiła mniej niż jedną czwartą część.

W roku 1928 liczba szkół średnich prowadzonych przez gminy wyznaniowe wzrosła w Ameryce do 1789, a w tym liczba szkół katolickich z 280 poszła na 1345!

Mówiąc innymi cyframi — w roku 1928 — w szkołach średnich prowadzonych przez gminy wyznaniowe kształciło się ogółem 204 787 młodzieży płci obojga, a z nich 158 612 w szkołach średnich rzymskokatolickich — czyli przeszło trzy czwarte katolików na jedną czwartą innych wyznań!

Podkreślmy, że liczby te nie dotyczą ani rzymskokatolickich uniwersytetów i kolegiów, ani dwu milionów trzechkroć stu tysięcy83 dziatwy uczącej się w szkołach parafialnych rzymskokatolickich!

Żadne z innych wyznań nie może się takim plonem wykazać. Przeciwnie nawet. Szkolnictwo wyznaniowe protestanckie w Ameryce upada, niknie w oczach, ustępuje miejsca szkolnictwu świeckiemu — rzymskokatolickie natomiast do coraz większego dochodzi wpływu, zdobywa nawet poważne szewrony84, jako szkolnictwo prowadzone nadzwyczaj starannie i dające w sumie lepsze rezultaty od innych.

Władze Stanów Zjednoczonych, pomimo zachowania pozorów tolerancji, niechętnie poglądają na rozwój rzymskokatolickiego kościoła i po swojemu, według starych anglosaskich recept, starają mu się przeciwdziałać, pamiętając, na przykład, przy wyznaczaniu liczb emigrantów z poszczególnych krajów, aby kraje katolickie poddać ograniczeniom.