Nie stękają, nie ważą7 z ludźmi na doktory.
Przy ciężkiej pracy jedząc pokrzywy i osty,
Jako pan od rozkoszy, chłop umiera prosty.
Bankietem by u niego było i przysmakiem,
Choć raz w rok, co u pana na każdy dzień brakiem8.
Pójdźmyż do konwersacjej, gier, tańców rozkoszy,
Którymi zasmrodzili Francuzi i Włoszy
Polskę naszę, jakie tam kawy9, jakie brednie!
I żywot poczciwemu, patrząc na to brzydnie,
Wspomniawszy staropolską przystojność i statek.