Ztąd i prawdzie i cnocie przychodzi szeplenić.

Zgodzi się koniec świata w złości z swym początkiem,

(Każdy się stary i on stawa niemowiątkiem)

Prócz, że tamten do zimnej, bo też drew tak wiele

Niemiał, ten do siarczystej odeszlą kąpiele.

Wszak też odmianę lubi, zimna od ukropu

Daleko różna woda, piekło od potopu.

Aleć to kaznodziejom, żeby kto satyrem

Nie nazwał mnie, należy, co affektem szczerem

Piszę ku mej ojczyźnie, nie bez serca żalu,