Jeszcze się mogli ludzie potrzymać przy strawie.

Koniom bez paszy wielkie działo się bezprawie,

Które już spasszy wszytkie trawy, siana, słomy,

Trzciny, strzechy, bo i z tych odzierano domy,

Samo tylko gałęzie i list jadły suchy,

A rozmoczone z drzewa ogniłe skaruchy2482.

Kul i prochów ruśnicznych niemały dostatek,

Że na zamku chocimskim schowano ostatek.

Toż skoro drogę słońce pokazało rane,

W przedniej straży pułkami wojska szły przebrane;