Późne wieki, siwy włos ze skroni mu pędzą;

Mars z oczu, powaga mu sama bije z twarzy,

Tak się w nim wielkość męstwa i swoboda parzy451,

Że mu szczere452 tryumfy może czytać z czoła.

Kogóż szukać, dla Boga? Ciebie dzisia woła

Ta wiekopomna praca, waleczny Karolu!

Jeszcze cię też nie znano w Konstantynopolu.

Poznają, co za ludzie idą z naszej Litwy,

Kiedy serdeczny Polak wsiędzie na koń przy twéj

Doskonałej biegłości, o której sąsiedzi