Szyszak perfumowaną prasuje czuprynę;

Gdy się przyjdzie narazić na kule, na strzały,

I stać w miejscu cały dzień jako cel przed działy.

Patrząc, gdy drugich niosą, słysząc świst nieluby,

Oczy w górę podnosić, Bogu czynić śluby,

(Stanie-ć za śmierć strach śmierci, owszem jeszcze gorzéj;

Bo sto razy umiera, jeśli tam kto tchórzy),

Nie dziw, że mierznie wojna naszym galantomom483,

Którzy samym nawykszy od młodości domom,

Słuchają, rychło w polu będzie po harapie484,