Ale mnie cóż po tym brać prowincją117 cudzą?

Są ambony, niechże was kaznodzieje budzą

Z tego snu, w którym wszytkie utopiwszy zmysły,

Sprosnym zbytkom, skąd grzechy jak z pasma zawisły,

Swe rady, swe fortuny a szkodę ku szkodzie

Poddajecie, gdy Turczyn łupi was o wodzie118.

Nigdyć męstwo w rozkoszy a cnota we złocie

Nie może w doskonałej ostać się istocie.

Twarda stal; niechże jedno pójdzie między ognie,

Tak zwolnieje, że ją młot jako łyko pognie;