Pan739 bełzki, że miał swoję chorągiew na straży,

Wziąwszy kogo rozumiał, chyżo się odważy;

Podjedzie pod on tuman i chce kogo złowić,

Aż swych pozna i słyszy, gdy poczęli mówić.

Czata się powracając do obozu z plonem,

Gęsty bydeł i owiec ruszyła proch gonem740.

Już w polu miał kilka rot, już sprawiał posiłki

Chodkiewicz, gdy go wywiódł pan bełzki z omyłki.

Po tym zgiełku, jakby się po burzliwym grzmocie

Słońce z chmury wydarło, gdy ujźrym w namiocie