Wdzięczny wspaniałe skronie rumieniec mu zdobił,

Że na takie swą zwłoką ostrogi zarobił.

Krótko, niegotowością broni swojej kauzy831;

Ostatek winy zwali na lwowskie cekauzy,

Zaniedbaną armatę, piechoty niezdrowie.

Jakoż sami na oczy widzieli posłowie

Cienie Niemców ubogich; każdego by z pluder

Wytrząsł832: bo gdy ogroda dopadł głodny bruder833,

Żarł bez względu jarzyny niewarzone póty,

Że mu brzuch w twardy bęben, kiszki poszły w druty.