A Bachus wytłoczywszy słodkie wino z prasy,

Choć przez słońca odległość podniebny świat ziębnie,

Dmie na pełnym swe bąki i fujary bębnie.

Już i ptastwo pieszczone, we mchy i swe pierza

Nie ufając, do cieplic przed mrozami zmierza.

Ryba idzie na głębią; wąż się w ziemię ryje;

Zwierz gęstwy niedostępnej szuka i paryje916.

Krótko zebrawszy roku schodzącego znaki,

Jesień była, gdy straszny Osman na Polaki

Przez ostre skały Hemu ciągnął i Rodopy,