Jako lew krwie pragnący wyciąga pazury,

Jeży grzywę, po bokach maca się ogonem,

Jeżeli żubra w polu obaczy przestronem,

Chce się i on zaraz bić, zaraz chce na nasze

Wsieść obozy; hetmany zwoławszy i basze,

Każe wojska szykować, choć już i niesprawą922,

Dla923 pola cieśniejszego, iść na nas obławą.

Kto mu wspomni nie w polskim wieczerzą obozie,

Choć najwierniejszy sługa, będzie na powrozie.

Tedy o tak haniebnej usłyszawszy karze,