Szczęśliwszy-by był stokroć, jako zdjęty z igły,

Żeby go myszy w drobne kawałki postrzygły,

Niż na tę padł ohydę, o wieczna sromoto!

Po to żeśmy szli w drogę tak daleką, po to

Pana wyprowadzili, żeby z nim pospołu

Patrzyć, kiedy giaurzy będą naszych z dołu,

Trupem pola okrywszy i wzdłużą i wszerzą.

Czekać, że i niedługo na obóz uderzą.

Kędyż one meczety? gdzież nasze fundusze?

Skądinąd nam posażyć widzę trzeba dusze