Ogniem, nie groźniejszy grzmot, gdy się zawiesiwszy

Brzęczy nad głową, ani piorun przeraźliwszy,

Gdy z uchylonej chmury przez skryte szczeliny

Rzuca z trzaskiem na ziemię raz wraz ciężkie kliny.

Jaki ogień, jaki grzmot, jak gęste pioruny

Walą ludzi pokosem, w dymie i w mgle onéj!

Choć-ci nie barzo równo postrzały się dzielą;

Bowiem więcej Kozacy jednym działem ścielą,

Niż stem Turcy, gdy dotąd i jednego człeka

Nie zabili, a z nich już w pół pola pasieka1265.