Którzy góry szerokim obłokiem zalegli,
I tych, co do Kozaków szturmowali, strzegli.
Toż gdy przyszła piechota, a przez trzy szeregi
Dali w twarz ognia Turkom, natychmiast w rozbiegi
Pójdą, pierzchną i próżno laski o nich tłucze
Starszyna; bo skoro ich drugi raz przepłucze
Deszcz ołowiany, który najtęższą przemoczy
Opończą, i starszynę ta hałastra stłoczy;
Ucieką. Kozacy też chcą za nimi z wału,
Ale cóż, gdy nie masz sił z takiego opału;