Nie dając im odetchu, ale stopy w stopy

Kładąc, weszli i naszy za nimi w okopy.

Tam gdzie w pięknej równinie i przez małe pole,

Tak barzo Zaporożec Turków w oczy kole;

Tam póki pogan sieką i namioty krwawią,

Póki łupem nieszczęsnym naszy się nie bawią,

Póty ci uciekają i by chcieli byli

Szczęścia zażyć zwycięzce, więcej by sprawili

Przez ten jeden dzień, niźli przez czterdzieści całe;

Mogliśmy, mogli skrócić dziś Turki zuchwałe,