W tak jawnej krzywdzie, niebo; najmniej by nie zgrzeszył

Największą surowością; ale się pospieszył

K’woli Chodkiewiczowi, żeby go nie ranił

W serce; prędko i cicho tak srogi grzech zganił.

O jednę w Rzymie głowę czterysta głów legło,

Żeby tylko zabójcę w tym rzędzie dosięgło,

Kiedy się wszyscy przeli; bo wielkie przykłady

Bez niesprawiedliwości nie bywają rady.

Nic to pomście za taki eksces nie przeszkadza

Do słuszności, choć tam co krzywdy się zawadza.