Jako pierwej, i hańbą nakarmią szkaradną
Całe wojsko? Bo-by nam nie uszło wszetecznie
Z Kozakami uciekać i wstydać się wiecznie.
Druga, nie czciłoby to naszego narodu
Czekać nocy z wygraną i słońca zachodu.
I ja bym miał zgrzybiałą starość tym oszpecać?
Nie chciej-że mi tak barzo tej nocy zalecać,
Czemuż nie we dnie raczej, kiedy słońce świeci,
Jako starych Sarmatów nieodrodne dzieci,
Których rycerskie dzieła niebieskiego oka