Nie mógł uciec między ich szopy i kotary1595.
Wąskie ścieżki, którymi póki dzień chadzano,
Na noc je bydły, końmi zewsząd zastawiano;
Wkrótce: co krok, to na łeb trzeba by upadać;
Nie wiedzieć, co wprzód czynić, czy bić, czy się składać1596,
Zwłaszcza w tej stronie, którą naszy chcieli zwady,
Niepodobna bez klęski i hańby szkaradéj.
I nie są tak ospali Turcy, jako prawią;
W nocy się bankietami, w nocy grami bawią;
Co bonczuk1597, co znak, to ksiądz, hodzia1598 ich językiem,