Które głupi bez straży zostawiwszy w lesie,

Krzyknie na swych i szablę do góry wyniesie.

Na myśl naszym nie padło, żeby w kąt tak ścisły

Szturm Turcy dać i mieli obracać zamysły.

Wejer w szańcu od pola, Lubomirski w drugim

U swej brony ma działa przy muszkiecie długim.

Ale skoro Karakasz, minąwszy Wejera

I bronę Lubomirską, prosto się pobiera,

Kędy cudzą Mościński ćwiczony przygodą

Patrzy, czy nie nań Turcy szturmy one wiodą;