Dopądzał ostatniego kresu swego wieku,

Który przy wyściu na świat każdemu człowieku

Zamierzony, i odtąd, jako słońce toczyć

Złote koła poczęło, nikt jeszcze przeskoczyć

Tego nie mógł terminu; tu, tu kto się rodzi,

Umiera; na tym celu i starzy, i młodzi.

Z tym dziś przed królewiczem staną doktorowie,

Że już Chodkiewiczowe na schyłku jest zdrowie;

Serce tylko, jak iskra w oziębłym popiele,

W piersiach nieprzełomionych, w jego żyje ciele.