Pilny, wierny, posłuszny, i nie był nikt inny,

Przez którego-by wszytkie król wiedział nowiny,

Arystypem go na krzcie, a potem z przezwiska

Psem zwano, co dworskiego pilnował ogniska.

Śmiał się Dionizyus? I on tyle troje,

Chociaż ledwo mógł widzieć przez cztery pokoje;

A kiedy go kto spytał, jeżeli szaleje?

Wiem ja, prawi, że się mój pan darmo nie śmieje.

Wrychle potem na łowach tyran nogę złomał,

A kiedy Arystypus jak zaprawdę chromał,