Nie chciałeś, żeby krwawe twym ofiarom dłoni

W Jeruzalem stawiały ołtarz. Lecz się oni

O swe bili prywaty; pomsta ich do zwady

I do mordu krwawego budziła z sąsiady.

Wiem i to, że każdy człek, co się ciebie boi,

Co się brzydzi grzechami, za kościół ci stoi.

Pisz-że swój zakon święty na mem sercu gołém:

To ołtarzem, a piersie me będą kościołem!

A jać przecie świątnicę, choć śmiertelnym dziéłem

Na ziemi, z ziemie, ziemią sam będąc i iłem,