A jeśli się też który na swoję pasiekę1988
Obejźry, co miał w grzbiet wziąć, to bierze w paszczekę.
Cały dzień Szemberg czekał, aż go samym mrokiem
Pożądanym fortuna nasyci obrokiem.
Ten pod lasem na stronie szańc usypał mały,
Gdzie z trzoma sty piechoty i ze dwiema działy
Przypadł, i tak nieznacznie, choć imo1989 oń biegły
Nieraz tureckie ufy1990, wżdy1991 go nie postrzegły.
I on też trwał tak długo, choć więcej niż po stu
Pogaństwa przyjeżdżało do onego chrostu,