A człek więźniem od głodu zdycha i roboty!

Mrok padał, kiedy koniec onej był turniei2113,

Ani noc swojej zwykłej chybiła kolei,

A skoro na podniebne okolice padła,

Zwierz na paszą, ptastwo szło na wiadome siadła2114.

Co żywo śpi, jak zarżnął, prócz ten, co na straży

Z boku się na bok w siedle uprzykrzonym waży.

Czemuż nie spisz, Osmanie? Czy-ć nie miękkie pierze?

Czy cię nie wkoło strzegą życzliwi żołnierze?

Komu jaka z wieczora w głowę się myśl wplące,