Doszły go i niebiosa na koniec przebodły».

A tu Osman: «O moi kochani biskupi!

Prawdziwie-ć już drugi raz nie będę tak głupi,

Żebym tam sobie pewnie miał obiecać gościć,

Gdzie mnie nie zaproszono; dosyć już raz pościć

Na wasze upewnienie, jakom pod Chocimem

Ślubił, prócz żem giaurskim nasycony dymem;

Przeto się dziś bez swego nie puszczę kucharza».

Nie zawszeż się, nie zawsze taki bankiet zdarza,

Na który cię proszono, choć bębnią, choć trąbią: