O wstydzie niewrócony! o hańbo! wydarła.

Toż miesiącem Husseim zakrążywszy krzywém

Zawrze naszych, jak w bani; a ci sercem żywem

Bojaźń w męstwo obrócą; w ostrzu tylko broni

Swe nadzieje po Bogu kładą: że z tej toni

Wynidą; tam Lipski, jak Leonidas drugi

Umrzeć chce zwyciężając; krwawe zewsząd strugi

Szumią i którąkolwiek rzuci cugle stroną

Jako trzcina poganie, jako słoma płoną.

Nigdy tak bystra Wisła nie rozbierze brzegów,