Dałby swe państwo, żeby aż do świata końca

Jego wstydliwe oko nie widziało słońca.

Wczora się gniewał na noc, a dziś mu dzień wadzi.

Któż, jeśli szalonemu sam Bóg nie poradzi?

Więc już spi2243 i nie wyłaź, bohatyrze, z duchny2244!

Niech za cię kończy wojnę Dilawer staruchny,

Który rano z Hussejmem, Bakcibasza trzecie

Podskarbi miejsce wziąwszy, w bogatym namiecie2245

Posłów naszych do pierwszej zaprasza rozmowy.

I gestem, i ukłonem, i miłymi słowy