Błędny rycerz

Szedłem krokiem miarowym po drogach obczyzny,

Wymijany przez ludzi, niepchnięty przez tłumy,

Bo niosłem z nabożeństwem sztandar mej ojczyzny,

Chorągiew narodowej godności i dumy.

Widziałem przebogate narody i wolne,

Jak orły po grzebieniach skalnych zagnieżdżone;

Patrzałem — bez zawiści, i kroki powolne

Niosłem dalej, w wytkniętą mych wędrówek stronę.

Nieraz, kiedy tak szedłem, ludzie przystawali,