Mowa twa byłaby kochaniem dźwięczna,

Uśmiech ust moich wzrokiem byś całował,

Pachnąc wciąż dla mnie jak róża miesięczna.

— Pani! u stóp twych nabożną myśl kładę,

Ale mam duszę smutkami okolną1;

W oczu twych dwójną2 patrzając plejadę3,

Myślę, że przecież mi kochać nie wolno!

Daj mi Ojczyznę, daj prawa Człowieka,

Rozumnej myśli w Polsce panowanie, —

A zniknie upiór, co miłość urzeka,