Rzucały dokoła tęczowy blask śćmiony3...

Na twarzach upiorów złość, ból był wyryty...

W niedbałych też pozach siedzieli na ławach

Ze srebra, złocisty płyn lejąc z pucharów...

Strop czarny podpierał rząd czarnych filarów,

Błyszczących granitem na czarnych podstawach...

Upiory krzyczały na przemian: «Hej, wina!

Nadziei, dogmatu, pewności, rozkoszy!

Znów tragizm istnienia sen z powiek nam płoszy...»

Bezładne okrzyki wydaje drużyna...