«Zrozumcież mnie, zrozumcie: widziałam na Śliskiej11,
Jak żandarm niemowlęta wybierał z kołyski.
Brał maleństwo za stopki — wiek będę pamiętać.
Za stopki o różowych, okrąglutkich piętkach.
Za nóżki, co po ziemi jeszcze nie stąpały,
Co źdźbła trawy za progiem jeszcze nie zdeptały.
A potem — ach, zrozumcie — widziałam to z bliska:
Dzieciobójca maleństwo o latarnię ciskał!»
Zmętniały starcze oczy i łzy się w nich perlą:
«Ja jestem — spójrzcie na mnie — ja jestem ksiądz Czerlon!