Szyby ze starych sztychów

To okno od podwórza dyktą się zasłoni,

Nie dlatego, by getta nie widzieć z tej strony,

Ale na cóż się dręczyć, że to właśnie oni —

Przyjaciele — czekają na znak umówiony.

Już nic nie pomożemy... Getto się dopali...

Na placu — przed murami — widać karuzelę1:

Ludzie w czółnach2 fruwają jakoś dziwnie mali,

Poza tym z naszych okien widać już niewiele.

Dykta pokój zaciemni, więc drugą połowę