To było dobre miejsce

Raz ktoś spytał, czy dawniej mieszkał na Bałutach1,

Ale on nie pamiętał, skąd znalazł się tutaj.

Skołtuniony i chudy — obok Zmartwychwstanek2

Siedział z puszką od konserw i w wieczór, i w ranek.

To było dobre miejsce. Klasztor taki ciemny,

Brama tylko podobna do bramy więziennej,

A że czarna — to była nie najgorsza sprawa,

Niewiele bram z wgłębieniem liczyła Warszawa.

Tak ładnie Matka Boska za szybką świeciła,