I jak stary udawał, że go tutaj nie ma.
Żył sobie «Teraz Jurek» — nie miał wielkiej biedy,
W tym drugim roku wojny miał lat sześć czy siedem?...
Wszystko było w porządku, bo nic nie pamiętał.
Aż raz — w jego kąciku — zdaje się, że w święta,
Bezdomna, bura kotka zrodziła kocięta.
Zaroiło się szybko koło wnęki pustej,
Jakaś jejmość z książeczką rzekła: «Jakie tłuste!»
A żandarm — skądsiś5 nadszedł zupełnie pomału —
Wziął Żydka i za domem rzucił do kanału6.