Wyrzut sumienia

Znowu jest ciepło... Do bzu się uśmiecham,

Zarosłą ścieżką po badylach depczę,

Głosów znad Wisły łowię bliskie echa

I — wybacz!... szepczę.

Znowu jest ciepło... Głosu wilgi słucham,

Mówię rozsądnie — bo tak przecież trzeba —

Gdy ptak mnie cieszy i roślina krucha,

Powtarzam: Przebacz.

Żyję, wędruję po łąkach dalekich,